|
|
2006-12-19
|
najpierw małe mea culpa :) coś mi duuuuże to ZARAZ wyszło... w planach było inaczej... niestety... wena nie lubi planów... tiaa.... ale na razie się z nią pogodziłem i od paru dni znowu ze mną mieszka w moim lesie... moja wena... (nie mylić z Wenerą ;) )
a teraz juz opoźniona notka... miała być bardziej kolorowa niz poprzednia... no cóż... na pewno jest kolorowsza... ;)
=======================
Jestem gotów wyzwac kazdego na pojedynek na jakakolwiek chce bron. Kazdego, kto bedzie twierdzil ze las jest szary i bezbarwny. Nawet o tej porze roku, gdy zima sie ociaga i nie chce do nas przyjsc. Moze i jest smutny, ale nie szary i bezbarwny. A to ze jest smutny to chyba zaden problem co? W koncu las jest jak lajf... które tez nie zawsze jest wesole. Ale nawet gdy jest smutno w lesie... kolory sa... jest zielen, czern, czerwien, brazy... Z szaroscia lasu jest tak samo jak z cisza... nie wystepuje po prostu... jesli nie wiatr, to ptak, jak nie ptak to krople deszczu... i wierzcie mi... slychac jak krople spadaja z galezi... I innym, bardzo ciekawym zjawiskiem w lesie są DROGI. Mają coś baaardzo kuszącego w sobie. Tak bardzo, jak mało co innego w lesie... a już szczególnie te drogi, które prowadzą w głąb lasu, które zbaczają z głównego szlaku... prowadzą głęboko w las, gdzie mieszkają cienie, gdzie królują pajęczyny i kręgi z grzybów, gdzie echo ma swój dom... I właśnie takie drogi, są tak kuszące, że arcytrudne jest oparcie się tej pokusie zboczenia z głównej drogi, tak przecież niby znanej, prostej, nudnej, pospolitej... Ale... boczne drogi nie zaprowadzą cię prosto do celu tylko, jak sama nazwa wskazuje w BOK... tylko główna droga zaprowadzi cię, tam dokąd wyruszyłeś... i nawet na tej zwykłej, prsotej drodze zdarzają się przygody i walki na śmierć i życie... może nawet groźniejsze... gdyż stawka jest wyższa... bo tu stawką nie jest ciekawość, ani ekstycujące widoki... tu stawką jest CEL...
|
|
Komentarzy:
9
|
|
2006-11-04
najpierw odpowiedzi
|
car insurance -> nie mam pojęcia kto mnie odwiedził ;)
milen -> dzięki ale to nie moja wina że fajnie ;)
czongo -> przejmuje sie... zwłaszcza tymi wyższymi...
pozer -> podobnie jak do milena, dzieki ale to nie moja wina <lol>
endżuś -> można tańczyć... ale raczej nie jesienią, bo się szybko przeziębić można
anisa -> zgadzam się w stu procentach, że lepiej być dobrej niż złej myśli, ale co to ma do mojej notki??
morlothinya i seph -> zaraz będzie też o nie-szarym lesie ;) |
|
Komentarzy:
13
|
|
2006-10-06
las i deszcz i ja
|
dziś wybrałem się do lasu, pomimo deszczu... mam tu na myśli normalny las, najzwyklejszy... chociaż... który las jest najzwyklejszy? kazdy jest niezwykly... zwłaszcza gdy pada deszcz... no bez przesady... nie lało... ale padało... chodząc tak po lesie i bawiąc się w hobbita na riunach orthanku, wyjąłem kartki i ołówek i przelewałem... na szczescie te kartki nie są z papieru... dziwnie to zabrzmi ale nie są... są z jakiegos tworzywa... ale pisze sie po nich wysmienicie ołówkiem... przelewałem i przelałem... o to niektóre przelania ;)
6.17
w lesie gdy mokro i wietrznie gdy szaro i brunatno gdy mokro w lesie cisza jest słowem martwym * * * bo nawet próchniejące drzewo szepcze o przemijaniu wiatrowi co je tuli w objęciach
bo nawet mały pająk stepuje o miłości deszczowi co mu nici ozdobił kroplami * * * w lesie gdy mokro cisza istnieje tylko w słowniku
6.16 Jesienią las pachnie szczególnie przeszłością smutkiem zwłaszcza gdy deszcz i szaro
Jesienią las pachnie dla mnie przemijaniem nadzieją zwłaszcza gdy deszcz i ja sam
6.12 wiatr gnie gałęzie lecz drzewo nadal trwa las krzyczy szumiąc
6.11b wśród ciszy lasu trzask łamanych gałęzi oznajmia przyszłość
|
|
Komentarzy:
11
|
|
2006-09-27
22 i 23
|
zaczne chyba od cytatów... jeden z moich ulubionych bohaterów: Karsa Orlong
"Żeby radować się chwilą, nie potrzeba szalonego tańca..."
"Byt jest tym co trwa. A trwać znaczy walczyć."
6.9
bezgłośny płomień spala świece w ofierze ja tu przed Tobą
6.10 przestrzen pokoju wypelnia sobą cisza mój wdech i wydech |
|
Komentarzy:
4
|
|
2006-09-14
zawołanie....
|
Wyrusz wojowniku na bój Weź w dłoń miecz swój poszczerbiony towarzysza niezliczonych bitew Załóż ostatni raz powgniataną zbroję znaną ci jak własna żona Schroń swoją głowę w pękniętym hełmie co nosi ślady walki ze smokiem Stań na twych własnych nogach które już nie raz odnosiły rany I rusz do ataku Szaleńczej szarży Pędź ku wrogowi i niech wiatr rozwiewa twe włosy Spręż się do skoku i niech ogień w twych oczach wysuszy łzy, które zostawiły ci bruzdy na twarzy jak blizny, pamiatki po ranach odniesionych w boju Rusz do ataku Tej szaleńczej, ostatniej szarży Po niej już tylko zwycięstwo i złoty blask wolności...
* * *
droga przez góry wiedzie do celu me serce nie zginęło!
|
|
Komentarzy:
7
|
|
2006-09-09
poranna mgla...
|
wędrowcze... czasem w lesie spotyka się mgłę... niektóre są normalne a niktóre inne... mistyczne... dziś wpadłem wlasnie w taką... w mgłę mistyczną... coś ostatnio często ona się tu snuje... lubię właśnie w takiej mgle wędrować... las jest wtedy inny... drzewa są inne... życie jest wtedy inne... takie... głębsze niejako... lubię tak wędrować we mgle... jeszcze z jednego powodu... to nie Anglia i mgła nie utrzymuje sie długo... a potem - akurat dzisiaj tak jest - wychodzi słońce na czyściutkim jak kryształ niebie... bo najbardziej mglistym poranku świeci słońce... nawet jeśli czasem nie świeci, to cholera jasna kiedyś musi zaświecić no nie??
morlothinya - to co z tą radą?? ;) angel_ona - nie bój się... na początku tak się wydaje ;)
wszyscy wędrowcy i wędrowniczki... - sobotnioporannomglistosłoneczne pozdrowienie |
|
Komentarzy:
1
|
|
2006-09-03
poranny jazz
|
mieszkając w lesie i będąc niejako jego opiekunem wstaje wczesnie rano... ma to swoje wady i zalety... dzisiaj jest to zaleta... bo moge posiedziec, posluchac muzyki i.... napisac notke... drodzy wędrowcy i wędrowniczki... radzę uważać, zauważylem w lesie bardzo niebezpieczne miejsce... są tam bagna przeplatane z lotnymi piaskami i drzewa o chorych duszach, które mogą skrzywdzić wędrowców... proszę... nie wchodźcie tam... bo to wlasnie tam grasuje on... demon, wilkolak, duch, wampir, potwór... nazwij go jak chcesz, najważniejsze że to nie jest mile pluszowe zwierzatko, mala maskotka... zrobi ci krzywde... moze nie koniecznie fizyczna... ostatnio często tam chodzę polować na sukinsyna... jak na razie z marnym skutkiem... tylko mi nagonke pogryzl... a i na mnie sie rzucil... na prawde twardy jest skubaniec...
a tymczasem jazz plynie... niezaleznie od tego co tu napisze a tymczasem czas plynie... niezaleznie od tego gdzie pojde i co zrobie a tymczasem życie plynie... niezaleznie od tego kto przechodzi przez las
jak to śpiewal Jacek Kaczmarski... drzewa rosna w ciemnosciach... i w dupie mają na czich kościach... las będzie rósl... niezaleznie od mojej, twojej czy czyjejkolwiek woli... raz posadzony las będzie rósl zawsze... może stać sie albo przyjemnym, świetlistym lasem do spacerowania albo niedostępną dżunglą... ale lasowi jako takiemu wśo rawno i tak będzie rósl...
dosyc tego porannego smęcenia...
wasz Godark z Lasu.... |
|
Komentarzy:
4
|
|
2006-09-01
...powrót...
|
powróciłem z tzw. wakacji... i jedyne co stweirdzam to to, że 30 dni czyli jakies 720 godzin to za malo zeby odwiedzic wszystkich ktorych sie chce odwiedzic... nawet tylko tych najwazniejszyszch... kuuurcze nie możnaby tak na ten czas wydłużyć dobę do 42 godzin? moze zdazylbym wtedy...
i drugie znaczenie POWROTU... mam szczery zamiar pojawiac sie tu czesciej ;) |
|
Komentarzy:
3
|
|
2006-07-28
... lato...
|
"You do not truly know someone until you fight him" 
Seraph to Neo in Matrix Reloaded
And what about demons? How can I fight them? How can I stand against them? And how can I survive such a battle? It is rather impossible...
But what if I stand up and fight, and loose? Can I after all that, stand up again? Can I after all that, go home and gather my powers? What if I am dead after it? huh... And what if I'm not?
And one more question... How, in the hell, i should fight a demon? And which one of them should i fight first? |
|
Komentarzy:
5
|
|
2006-03-29
...wiosna...
|
heh... wiosna... za oknem.... wiosna w sercu.... zawsze, gdy przychodzi ten czas na sercu sie jakos lżej robi... heh... kocham ten czas :) slonce, wiatr, ziemia, woda... wszystko żyje... i ja czuję, że żyję...
virin... w przebraniu elfa wszedł człowiek? hehe to niemożliwe... :) znam sie na tym, wierz mi... a co do rownowagi... wiesz, to jest tak, że jak czegoś za dużo, to coś nie tak jest... równowaga zawsze jest lepsza jak rozchwianie....
jak na wiosne przystało, notka króciutka... |
|
Komentarzy:
10
|